Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Kierowcy chcą odtajnienia umowy ws. A4

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Na biurko ministra transportu dotarły pierwsze wnioski od kierowców o odtajnienie umowy koncesyjnej dotyczącej autostrady A4. Dokument ten to najpilniej strzeżona tajemnica i pomimo wielu prób nie udało się oficjalnie poznać jej zapisów.

"Podróżujący autostradą Kraków - Katowice chcieliby wiedzieć, jak wyliczane są kolejne podwyżki opłat za przejazd A4. Interesuje ich także dlaczego nie rozbudowywane są place poboru opłat i czy przy tak dużym natężeniu ruchu Stalexport nie powinien poszerzyć autostradę o kolejny pas" - pisze Maciej Grzyb.

Kierowcy utworzyli stronę internetową www.autostradadlaludzi.pl, na której znajdują się przygotowane wnioski o odtajnienie umowy koncesyjnej.

Podczas czteroletniej batalii prawnej ze Stalexportem, gminie Jaworzno udało się poznać tylko kilka zapisów tej umowy. Gmina walczy w sądzie ze Stalexportem, bo jej zdaniem częściowe zamknięcie przez Stalexport węzła Jeleń uniemożliwiło rozwój strefy ekonomicznej, co doprowadziło do wielomilionowych strat.

"Resort ministra Sławomira Nowaka dwukrotnie już odmówił wglądu w umowę gminie Jaworzno, dlatego to kierowcy wzięli sprawy w swoje ręce" - pisze Grzyb.

"Również chętnie obejrzałbym umowę dzierżawy zawartą ze Stalexport. Chciałbym wiedzieć, w jaki sposób państwo kolejny raz zrobiło kierowców w konia" - pisze do nas Pan Łukasz.

W swoich listach zwracacie uwagę na to, że opłaty są bardzo wysokie, a długi czas oczekiwania przy bramkach sprawia, że jeżdżenie autostradą na tym odcinku traci swój sens.

" Trzy, cztery razy do roku jeżdżę trasą Wrocław - Kraków i z powrotem. O ile opłatę za odcinek od Wrocławia do Gliwic (16,20 PLN za około 160 km) da się przełknąć, bo zyskuje się na tym co najmniej dwie godziny w stosunku do jazdy drogą 94 (co zwłaszcza z małymi dziećmi jest nieocenione), o tyle cena prawie 20 złotych za przejazd 60 kilometrów z Katowic do Krakowa to rozbój w biały dzień. (...) Jadąc do Krakowa w okolicach Wielkanocy postanowiłem wybrać płatną A4 ponieważ spieszyło mi się, akurat 45 minut miało znaczenie. Niestety kolejka do bramek wjazdowych i korek do wyjazdu pochłonęły większość zaoszczędzonego jazdą po autostradzie czasu. Przekreśliło to raz na zawsze moje jeżdżenie tamtą drogą - krajówkami jest tak samo ‘szybko’ - opowiada pan Łukasz.

"Autostrada jest po to, by podróżować szybciej. Ostatni raz jechałem tą trasą 1 maja. 40 minut zajęło oczekiwanie na wjazd i to samo przy wyjeździe. Za to wszystko musiałem zapłacić 18 złotych i oczywiście jakieś 2 litry paliwa poszło dodatkowo. Przy wyjeździe zwróciłem pani od poboru opłat uwagę, że powinni wszystkich wypuszczać bez pobierania opłaty. Wolę jeździć przez Olkusz. Czasami jazda tamtędy trwa krócej niż A4 i na dodatek nie muszę płacić" - pisze Restark2.

Pan Maciek pisze: "Nie zasługuje na miano autostrady ta wąska dróżka. W sierpniu cztery razy miałem nieprzyjemność korzystania z tej drogi. Czas oczekiwania do bramek w Balicach kierunek Kraków: 2 x 1,5 godz., 1x 1 godz., 1x 25 min. W drodze powrotnej: 2 x 1,5 godz., 1 x 1 godz. Czwartego razu już nie było, zjechałem w kierunku Olkusza, dojechałem do Tarnowskich Gór za 1,5 godz. O kosztach przejazdu nie ma co mówić, wszyscy wiemy, że są chore. Najwyższy czas rozwalić taki system pobierania opłat i wprowadzić winiety, wzorem Szwajcarii, Czech, Węgier czy Austrii. Oczywiście za normalne pieniądze".

Tralim wyraża wątpliwości, co do fachowego wykonania tej inwestycji: "Nazywanie tej drogi autostradą jest obraźliwe dla autostrad w Niemczech, Szwajcarii czy Austrii. Mieszkałem w Mysłowicach i wielokrotnie przejeżdżałem w pobliżu budowy. Od samego początku widziałem, że drogę buduje się niefachowo. Największym grzechem, a wręcz noszącym znamiona afery draństwem, było układanie wielu kilometrów tej ‘autostrady’ na nawierzchni starej drogi Kraków-Katowice. Ta nowa warstwa na ogromnych przestrzeniach nie była grubsza niż 1-2 cm! Byłem przekonany, że w krótkim czasie ta droga się rozleci zaczną się remonty. Nie pomyliłem się. Po kilku tygodniach od przecinania wstęgi inauguracyjnej na większości drogi zaczęły wypadać dziury. Wystarczyło przy takiej dziurze się zatrzymać, by gołym okiem stwierdzić, jak cienka jest górna warstwa nawierzchni. No i zaczęły się nieustanne, wieloletnie naprawy ‘autostrady’".

"(...) Przez wiele lat jeździłem autostradami Niemiec i Szwajcarii, obserwując budowę nowych dróg i naprawę starych. Tam górna warstwa drogi sięgała grubością 30-40 centymetrów".

"Gdzie są te wszystkie NIK-i i dziesiątki instytucji kontrolnych, które powinny już dawno tym zająć? Pobieranie opłat za tak wykonaną drogę, którą trzeba nieustannie remontować, jest wyjątkowo aroganckim draństwem, możliwym jedynie w dzikim kraju" - stwierdza Tralim.


INTERIA.PL/RMF



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 4 kwietnia 2020
Imieniny
Benedykta, Izodory, Wacławy

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl